FrazPC.pl

Razer Thresher Ultimate - recenzja słuchawek dla konsol i PC: Razer Thresher Ultimate - recenzja, wstęp, wykonanie i ergonomia

Na rynku znaleźć można całe zatrzęsienie słuchawek dla graczy, ale przeważnie jest to sprzęt skierowany do pecetowców. Na szczęście Razer od jakiegoś czasu próbuje swoich sił na rynku konsolowym, co zaowocowało kilkoma nowymi produktami, w tym bezprzeowodwym headsetem Thresher Ultimate, który niedawno otrzymaliśmy do testów. Ten dostępny jest w dwóch wersjach, dedykowanej konsoli PS4 z niebieskimi akcentami oraz pod Xboxa One w zielonej wersji kolorystycznej. W obu przypadkach sprzęt jest w pełni kompatybilny z PC i pozwala też na użytkowanie na drugiej konsoli (wersję PS4 można podłączyć do Xbox One i odwrotnie), ale w tym przypadku otrzymamy jedynie dźwięk stereo, bez wsparcia dla technologii Dolby 7.1 Headphone.

Zobacz zdjęcie

Mamy więc do czynienia z dość uniwersalnym gamingowym sprzętem, ale jak łatwo się domyślić w przypadku tego producenta, cena słuchawek jest bardzo wysoka - Thresher Ultimate wyceniono na naszym rynku na aż tysiąc złotych. W tej cenie kupić można już praktycznie konsolę, więc od razu widać, że produkt skierowany jest do klienta z zasobnym portfelem. Pytanie tylko, czy jakość sprzętu chociaż w jakimś stopniu rekompensuje tę kwotę? Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

Zacznijmy od opakowania, które jak na słuchawkowe standardy jest naprawdę duże, chociaż to żadna nowość, bo ostatnio często można odnieść wrażenie, że im droższy sprzęt, w tym większy karton pakuje go producent (za przykład niech posłuży choćby Asus ROG Centurion 7.1). Na szczęście Razer zadbał o to, byśmy od początku czuli, że obcujemy z produktem klasy premium. Gruba obwoluta zawiera gustowne grafiki prezentujące sprzęt oraz najważniejsze informacje na jego temat. Po jej zsunięciu naszym oczom ukazuje się prosty czarny karton z subtelnym logo producenta, a po jego otworzeniu dostrzec można kopertę podklejoną na pokrywie, w której znajdują się instrukcja obsługi i podłączenia, list od Razera oraz zestaw naklejek (jakżeby inaczej). Środek wyłożono miękką i precyzyjnie wyprofilowaną gąbką wysokiej klasy, a dodatkowe elementy umieszczono w osobnych kartonowych pudełkach . Wszystko jest więc uporządkowane, dobrze zabezpieczone i choć opakowanie to tylko mało istotny szczegół, to pokazuje przywiązanie producenta do detali.

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Dodam jeszcze, że oprócz słuchawek znajdziemy tu dodatkowo dwa kable micro USB, kabel optyczny, stację bazową i plastikowy stojak, za który Razer normalnie życzy sobie 40 EUR (choć w metalowym wydaniu). Byłem nieco rozczarowany brakiem drugiej pary nauszników (np. materiałowych czy welurowych), ale Razer postanowił na nas dodatkowo dorobić i posiada w swojej ofercie nawet pady z gąbkami z żelem chłodzącym. W przypadku słuchawek za taką kwotę można było się pokusić o dołączenie ich do zestawu, ale producenci wiedzą przecież lepiej.

Wykonanie i ergonomia

Same słuchawki należą raczej do tych większych, ale jako że nie posiadają złącza minijack ani nie wspierają łączności Bluetooth i tak nie nadawałyby się na mobilny sprzęt, który zabierzecie na zewnątrz. To typowo domowy sprzęt, który służyć ma nam do grania. Wzornictwo to już kwestia gustu, ale nie da się ukryć, że konstrukcja Razera jest bardziej oryginalna od typowych słuchawek dla graczy i mocno nawiązuje do ostatnich modeli tego producenta (patrz ManO'War). Mnie osobiście design urządzenia przypadł do gustu, a trudno nie docenić także przywiązania do szczegółów i wykończenia. 50 mm przetworniki umieszczono w sporych obudowach wykonanych w głównej mierze z gładkiego matowego plastiku dobrej jakości. Znajdziemy tu jednak również wstawki z błyszczącego tworzywa, zarówno w czarnym, jak i niebieskim kolorze. Zewnętrzna część ozdobiona została siatką (także plastikową), która nadaje słuchawkom nieco industrialnego charakteru, a w centralnej części umieszczono podświetlane (w wersji PS4 na niebiesko) wężowe logo.

Zobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Nauszniki pokryto dobrej jakości sztuczną skórą, wewnątrz której umieszczono bardzo miękką piankę dopasowującą się do kształtu naszej głowy. Ich duży rozmiar (zewnętrzna średnica to 10 cm, a wewnętrzna 5,5 cm) sprawia, że nasze uszy zostają całkowite pochłonięte przez pady i nie są uciskane, co przekłada się nie tylko wygodę, ale i świetne wygłuszenie. Muszę jednak przyznać, że dłuższe użytkowanie wzmaga pocenie uszu, więc opcja padów z żelem chłodzącym jest warta rozważenia (cena jest jednak wysoka, bo wynosi 20 EUR).

Zobacz zdjęcie

Nauszniki połączone są z pałąkiem plastikowymi widelcami (biorąc pod uwagę, że to newralgiczne miejsce, wołałbym tu widzieć metal) z logiem Razer oraz PlayStation (Threshery to oficjalnie licencjonowany sprzęt), który pozwala na obrót muszli o 90°, więc po zdjęciu słuchawek można wygodnie oprzeć je na klatce piersiowej. Sam pałąk składa się z kilku elementów, w tym dwóch prętów wykonanych ze szczotkowanego metalu w czarnym kolorze oraz samoregulującej się opaski z szelkowym mechanizmem (ala SteelSeries). Ta wykonana została ze sztucznej skóry na zewnętrznej części, gdzie znajduje się także tłoczone logo Razera oraz miękkiego siatkowanego materiału na wewnętrznej stronie. Opaska jest elastyczna, miękka i pomimo braku gąbki bardzo komfortowo leży na głowie, a brak konieczności dopasowywania jej długości jest bardzo praktyczny.

Zobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcie

Dodatkowo na prawej muszli umieszczono pokrętło do regulacji głośności słuchawek (jego naciśniecie powoduje ich wyciszenie), a na lewej znalazło się więcej elementów, ponieważ znajdziemy tu przycisk Power, diodę powiadomień (informuje np. o naładowaniu sprzętu czy niskim wskaźniku baterii), pokrętło do regulacji głośności mikrofonu i jego wyciszania, złącze micro USB do ładowania sprzętu oraz chowany mikrofon na wysuwanym, elastycznym ramieniu. Same przyciski są jak na mój gust nieco zbyt małe i czasem musiałem ich szukać zbyt długo, a plastikowe pokrętła do regulacji głośności sprawiają wrażenie tanich.

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Pozostałe strony artykułu

Copyright © 2012 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.