FrazPC.pl

SteelSeries Rival 600 - recenzja dwusensorowej myszki: Design i wykonanie

Niewielu producentów gamingowych akcesoriów może pochwalić się taką renomą jak SteelSeries, duński producent zyskał przez lata tak duże zaufanie ze strony graczy, że jego produkty z miejsca kojarzone są z wysoką jakością charakterystyczną dla klasy premium. Oczywiście konkurencja w tym segmencie nie śpi i wystarczy wymienić tu choćby takie marki, jak Razer, Logitech i Roccat, co oznacza, że nie można spoczywać na laurach i trzeba działać w myśl znanego przysłowia “kto się nie rozwija, ten się cofa”. Kiedy więc wydawało się już, że mało co jest w stanie nas zaskoczyć, jeśli chodzi o technologię zwiększającą precyzję w myszkach, ponieważ większość hi-endowych modeli bazuje na topowym sensorze PMW3360, to SteelSeries ponownie pokazało klasę. Producent w swojej nowej flagowej myszce Rival 600 zastosował dwa optyczne sensory, a to jeszcze nie wszystko, co ten "gryzoń" ma do zaoferowania, więc sprawdźmy na co możemy liczyć tym razem.

Zobacz zdjęcie

Sprzęt robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, ponieważ już samo pudełko mówi nam, że mamy do czynienia z produktem z wyższej półki. Całość zapakowano w naprawdę solidny, sztywny karton, który w środku otrzymał wyprofilowaną plastikową wytłoczkę i osobny kartonik na akcesoria, tj. kabel (ten jest odpinany) oraz gumowe pudełeczko z ośmioma 4-gramowymi odważnikami. Znajdziemy tu także instrukcję obsługi, ale po sterowniki musimy udać się już na stronę producenta. Niestety w komplecie nie znajdziemy zapasowych ślizgaczy, ale warto pamiętać, że producent zapewnia, że jeśli oryginalne się zużyją, to wystarczy zgłosić to na stronie wsparcia i otrzymamy nowe, co nie jest powszechną praktyką, dlatego zasługuje na wyróżnienie.

Design i wykonanie

Sama myszka pod względem wizualnym i kształtu z miejsca nasuwa skojarzenia z modelem Rival 310, ale w tym przypadku SteelSeires poszalało nieco bardziej, więc jeśli tamten model wydawał się Wam nieco nudny, to tym razem nie powinno być już takiego problemu. Co prawda całość utrzymano w stonowanej czarno-grafitowej kolorystyce, ale wyraźne przedzielenie poszczególnych elementów, jak przyciski oraz panele boczne i tylny panel, podświetlanymi paskami sprawia, że myszka prezentuje się bardziej agresywnie, nowocześniej, przypominając w tym aspekcie np. Logitecha G502 Proteus Spectrum. Tak czy inaczej, ocena wyglądu jest mocno subiektywna i zależna od indywidualnych upodobań, ale jak dla mnie Rival 600 prezentuje się stylowo.

Zobacz zdjęcie

Jeśli zaś chodzi o konstrukcję, to nowy "gryzoń" SteelSeries jest skierowany jedynie dla osób praworęcznych, na co wskazuje wyprofilowanie oraz przyciski boczne umieszczone jedynie po lewej stronie. Oznacza to, że ten sprzęt jest pochylony w lewą stronę, a na lewym panelu znajdziemy 3 dodatkowe przyciski. Jego kształt sprzyja zaś zarówno chwytowi całą dłonią (palm), jak i szponowemu (claw) z ułożeniem palców 1+2+2 oraz 1+3+1 (w obu przypadkach nie ma problemu z rozmieszczeniem serdecznego palca). Myszka bardzo dobrze leży w dłoni, podpierając nam śródręcze, choć trzeba pamiętać, że jej kształt sprzyjać ma przede wszystkim szybkości reakcji i precyzji, a nie komfortowi.

Zobacz zdjęcie

Wymiary myszki to 131 x 69 x 43 mm, co oznacza, że Rival 600 jest nieco większy od modelu Rival 310, ale na szczęście nie tak monstrualnych rozmiarów jak Rival 500 - moim zdaniem tym razem producent trafił w złoty środek. Jeśli chodzi o wagę, to pomimo rozmiaru bazowo otrzymujemy naprawdę lekką myszkę ważącą tylko 96 gramów. Tu dochodzimy jednak do jednej z najciekawszych cech Rival 600, czyli możliwości personalizacji nie tylko ciężaru, ale i jego balansu. Twórcy zdecydowali się bowiem na odczepiane panele boczne (mechanizm magnesowy) ze slotami na 4 g odważniki po każdej stronie. Tym samym całkowitą wagę możemy zwiększyć do 128 g, ale dodatkowo każda ze stron może być dociążona w różnym stopniu i w nieco odmiennym miejscu (bardziej z przodu lub z tyłu). Otrzymujemy aż 256 kombinacji wagi i balansu, więc bez problemu powinniśmy dostosować te cechy do naszych potrzeb. Dodam tylko, że system zdejmowania paneli i bocznych i osadzania ciężarków jest bezproblemowy i prosty w obsłudze.

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

W odróżnieniu od Rivala 310, tym razem Steelseries zdecydowało się na zastosowanie gumowego tworzywa na większości powierzchni myszki, która ma kontakt z naszą dłonią. Oznacza to, że ogumowania doczekały się zarówno przyciski główne, grzbiet przechodzący w "tyłek", jak i panele boczne, co nie tylko poprawia przyczepność i chwyt w trakcie podnoszenia sprzętu, ale zapewnia też miłe doznania, ponieważ miękkie powierzchnie są miłe w dotyku. Z kolei przyciski boczne i dodatkowy do zmiany DPI, a także pozostałe elementy konstrukcji, wykonano z gładkiego twardego plastiku. Co istotne w tym przypadku, oba tworzywa sprawiają wrażenie naprawdę dobrej jakości i choć nie mogę zapewnić, że guma z czasem nie będzie się łuszczyć, to nic na to nie wskazuje.

 

Zobacz zdjęcie

Pod spodem, oprócz wspomnianych już sensorów, znajdziemy także 3 teflonowe nóżki - jedną dużą z przodu i dwie małe w tylnej części. Ślizgacze bardzo dobrze wywiązują się z powierzonego im zadania i zapewniają przyjemny, bardzo płynny ruch myszki, niezależnie od tego, czy używamy twardej plastikowej podkładki czy też miękkiej materiałowej.

Zobacz zdjęcie

Z przodu myszki znajdziemy zaś centralnie umieszczone gniazdo na kabel. Odpinany przewód w przewodowych myszkach jest raczej rzadkością, a ułatwia to przenoszenie sprzętu czy jego czyszczenie. Poza tym, samy kabel mierzy 2 metry długości i jest naprawdę solidnie zabezpieczony, zarówno w miejscu wyprowadzenia, jak i na zakończeniu wtykiem USB. Co istotne, stosowana przez tego producenta gumowa osłona sprawia, że przewód jest naprawdę elastyczny, więc nie potrzebujemy żadnych uchwytów na kabel w stylu Bungee. Co prawda takie zabezpieczenie nie  zapewnia takiej ochrony jak dobrej jakości materiałowy oplot, ale jeśli nie będziecie narażać kabla na ekstremalne niebezpieczeństwa, np. ze strony prawdziwych gryzoni, to nie macie powodów do obaw.  

Zobacz zdjęcie

SteelSeries przyzwyczaiło nas już do wysokiej jakości wykonania swoich produktów i nie inaczej jest w tym przypadku. Choć spasowanie gumowych fragmentów paneli bocznych miejscami pozostawia odrobinę do życzenia (nierówne szpary), to jednak jest to szczegół, który nie wpływa w znaczący sposób na odbiór i wysoką ocenę tego aspektu. Trzeba też zaznaczyć, że nic tu nie trzeszczy, nie ma luzów i nie ugina się pod naciskiem.

Zobacz zdjęcie

Pozostałe strony artykułu

Copyright © 2012 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.