FrazPC.pl

Zeus i Hermes w natarciu - test myszki i klawiatury od GAMDIAS: GAMDIAS Zeus P1 RGB - test myszki, cz.1

GAMDIAS to relatywnie młody gracz, który próbuje swoich sił na bardzo tłocznym rynku akcesoriów gamingowych. Ten tajwański producent, który w nazewnictwie mocno nawiązuje do mitologii greckiej, obiecuje innowacyjne rozwiązania i wysoką jakość, ale w gruncie rzeczy jego oferta sprowadza się do budżetowych produktów potrafiących zaskoczyć ciekawymi rozwiązaniami. My otrzymaliśmy możliwość przetestowania dwóch urządzeń z serii P1, a konkretniej myszki Zeus ze świetnym sensorem PMW3336 oraz klawiatury mechanicznej Hermes. Czy te okażą się dobrą alternatywą dla droższych modeli bardziej renomowanych producentów? Przekonajmy się …

GAMDIAS Zeus P1 RGB

Nasz test zaczniemy od myszki Zeus P1 RGB, która zapakowana została w typowe kartonowe opakowanie, więc nie będę rozwodził się nad tym elementem. W środku także obyło się bez niespodzianek, ponieważ oprócz "gryzonia" znajdziemy tam jedynie instrukcję obsługi w postaci małej książeczki (jest nawet sekcja w języku polskim). Żadnych dodatków w postaci ślizgaczy czy choćby naklejek, którymi tak chętnie zasypują nas producenci gamingowego sprzętu. Jest więc dość ubogo, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że mówimy o myszce za niecałe 160 PLN i jeśli miałbym wybierać, to wolałbym, żeby każda złotówka wykorzystana była, by zapewnić jak najwyższą jakość głównego produktu.

Zobacz zdjęcie

Zeus na pewno wyróżnia się na tle większości myszek, szczególnie w tym przedziale cenowym. Wynika to z faktu zastosowania przez GAMDIAS dość nietypowej konstrukcji. Ta niby nie jest specjalnie oryginalna, ale spory rozmiar myszy w połączeniu z brakiem wyraźnego zwężenia w "talii" oraz bardzo łagodną linią profilu sprawiają, że konstrukcja wydaje się być niezwykle prosta i obła. Całość utrzymano w neutralnej czarnej kolorystyce, przełamywanej jedynie przez boczne przyciski pokryte srebrną farbą (z czasem mogą się wycierać) oraz podświetlane elementy w postaci loga w tylnej części oraz pasków biegnących wzdłuż całej myszki na jej boku i spodzie (delikatna poświata wydobywa się także spod scrolla).

Zobacz zdjęcie

Górna części myszki, czyli grzbiet przechodzący w przyciski, wykonana został z twardego matowego, ale jednocześnie gładkiego plastiku, który przypomina ten stosowany przez SteelSeries w myszkach Rival 310 i Sensei 310. Jest on całkiem przyjemny w dotyku i nie wzmaga pocenia dłoni, tak jak gumowane materiały (nie będzie się także łuszczył). Na bokach umieszczono zaś gumowe panele z wypustkami, które znacząco poprawiają nasz chwyt i wydają się być solidnej jakości (nie powinny się przecierać czy odpadać).

Zobacz zdjęcie

Zastanawiałem się, czy rezygnacja z wyraźniejszego wyprofilowania nie odbije się na ergonomii tego modelu, ale w praktyce okazało się, że jest całkiem nieźle. Myszka, jak na swój rozmiar (127,26 x 72,45 x 40,85 mm), waży relatywnie niewiele, ponieważ tylko 107 gramów. Ciężar nie jest jednak równomiernie rozłożony i przód jest wyczuwalnie cięższy, co zapewne wynika z umieszczenia sensora bliżej scrolla, a nie w centralnej części myszki - mimo wszystko nie stanowiło to dla mnie większego problemu podczas użytkowania. Jako że mam sporych rozmiarów dłonie (a raczej długie palce), byłem w stanie docenić ponad 127 mm długości Zeus P1, a wgłębienie na kciuk po lewej stronie sprawia, że "gryzoń" naprawdę wygodnie leży w ręku. Łagodna linia grzbietu, minimalnie opadająca ku przodowi, sprawia zaś, że myszka lepiej sprawdza się w przypadku chwytu typu szponowego (claw). Jeśli zaś chodzi o rozłożenie palców, to w grę wchodzi tylko 1+2+2, ponieważ w przypadku 1+3+1 nie mamy gdzie oprzeć środkowego palca (przerwa pomiędzy głównymi przyciskami). Poza tym, jak już zapewne zauważyliście, zastosowana tutaj konstrukcja skierowana jest jedynie dla praworęcznych osób, co wynika z rozmieszczenia przycisków bocznych i wyprofilowania sprzętu.   

Zobacz zdjęcie

Pod spodem znajdziemy oczywiście "oko" optycznego sensora oraz teflonowe ślizgacze - dwa małe w przedniej części oraz jeden duży w tylnej. Te sprawdzają się wyśmienicie, zapewniając gładki ślizg na wszelkiego rodzaju podkładach - myszka na bardziej wymagających w tym aspekcie materiałowych powierzchniach sunie jak po maśle.

Zobacz zdjęcie

Z centralnego punktu przedniej części wyprowadzono 1,8 m kabel w materiałowym oplocie. Ten jest naprawdę solidnie zabezpieczony (oplot nie strzępi się), a producent nie zapomniał o wzmocnieniu newralgicznych miejsc na jego początku i końcu. Przewód zachował jednak przyzwoitą elastyczność, a GAMDIAS nie zapomniał także o pozłacanym wtyku USB oraz dławiku ferrytowym.

Zobacz zdjęcie

Zeus P1 RGB wyposażony jest w 8 programowalnych przycisków wykorzystujących przełączniki firmy Huano. Tradycyjnie zaczniemy od tych podstawowych, czyli LPM i PPM. Te zapewniają dość specyficzny klik, lekko twardy (jednak nie na tyle, by stanowiło to problem), bardzo płytki, sprężysty i co za tym idzie szybki. Nieco martwi mnie jednak fakt, że możemy je aktywować dociskając grzbiet na wysokości środka tylnego przycisku bocznego, co może powodować przypadkowe naciśnięcia podczas opierania dłoni o myszkę. Jest to konsekwencja wykorzystania jednego kawałka plastiku w górnej części myszki i choć to dość powszechne zjawisko, to pierwszy raz spotykam się z przypadkiem, gdzie przyciski naciskać można tak wysoko - na szczęście ich względnie twardy charakter powinien nieco pomóc w unikaniu przypadkowych kliknięć. Zastosowane przełączniki zapewniają zaś żywotność na poziomie 20 mln kliknięć, więc nie musimy za bardzo obawiać się o ich trwałość, aczkolwiek konkurenci często zapewniają 50 mln lub nawet 60 mln kliknięć.   

Zobacz zdjęcie

Przyciski boczne są dość wąskie, ale muszę przyznać, że ich rozmieszczenie jest bardzo dobre i nie miałem problemów z ich sięgnięciem za pomocą kciuka. Ich klik pozostawia z kolei nieco do życzenia, ponieważ jest zbyt głęboki (szczególnie przy płytko osadzonych przyciskach), mało sprężysty (ma gąbczasty charakter) i średnio wyczuwalny. Dobrze wypadają za to dodatkowe klawisze nad rolką, które domyślnie służą do zmiany DPI (góra, dół i przewijanie). Te klikają bardzo przyjemnie, ale są bardzo płytkie, co w połączeniu z nie najwygodniejszym umiejscowieniem sprawia, że korzystanie z nich w locie wymaga od nas nieco gimnastyki.

Zobacz zdjęcie

Co do srcolla także mam dość mieszane uczucia. Pochwalić można ukryty w tym elemencie przycisk, którego wciskanie na nastręcza żadnych trudności (często zdarza się, że klik w rolce jest bardzo twardy, a tu wyważono go idealnie). Poza tym, praca scrolla jest dość cicha i słychać jedynie lekkie terkotanie podczas szybkiego przewijania. Niestety, skoki pomiędzy poszczególnymi stopniami są bardzo słabo wyczuwalne, co owocować może przypadkowymi przekręceniami, a rolka delikatnie chwieje się też na boki.  

Zobacz zdjęcie

Pod względem designu i jakości wykonania Zeus P1 RGB to dość typowy średniak i w tym zakresie myszka nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle konkurentów. Muszę przyznać, że pierwszy kontakt z tym modelem był dość chłodny, ponieważ sprzęt nosi znamiona “chińskiej plastikowości”. Wynika to z zastosowania różnych faktur (błyszczące wstawki w postaci dodatkowych przycisków) i materiałów, w tym tych nieszczęsnych gąbczastych przycisków bocznych w srebrnym kolorze, które pasują do całości jak pięść do oka czy lekko chwiejącego się scrolla. Z czasem jednak zacząłem doceniać przyjemny twardy plastik na grzbiecie i przyciskach głównych, gumowane panele boczne i ergonomię zastosowanej konstrukcji, która bardzo dobrze dogaduje się z większymi dłońmi. Kwestia wyglądu jest natomiast bardzo subiektywna w ocenie, więc każdy powinien sam stwierdzić, czy Zeus spełnia jego oczekiwania w tym zakresie. Warto jednak podkreślić, że jak na 160 PLN otrzymujemy solidną myszką, ale nie jest to jeszcze poziom, który byłby w stanie zagrozić wyraźnie droższym modelom.

Pozostałe strony artykułu

Copyright © 2012 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.