FrazPC.pl

Far Cry 5 - recenzja: Far Cry 5 - recenzja, cz.1

Kiedy w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze przecieki na temat nowego Far Cry szykowanego przez Ubisoft, wiele wskazywało na to, że po prehistorycznym Primalu (którym moim zdaniem okazał się udanym eksperymentem), seria zabierze nas na Dziki Zachód. Ostatecznie okazało się jednak, że jego akcja rozgrywać będzie się współcześnie, na dodatek na amerykańskiej prowincji i nie ukrywam, że byłem tym mocno rozczarowany. Tym bardziej, że kolejne fragmenty rozgrywki pokazywane przez twórców utwierdzały mnie jedynie w przekonaniu, że francuska firma znowu zamierza odcinać kupony od schematów wypracowanych wraz z Far Cry 3, które potem ochoczo były powielane w następnych odsłonach, szczególnie w zakresie rozgrywki (tutaj większość elementów przenoszono na zasadzie kopiuj-wklej), ale i konstrukcji fabuły opierającej się na konflikcie z charyzmatycznym szaleńcem. Nie byłem więc jakoś wybitnie optymistycznie nastawiony do "Piątki", ale z racji zawodowych obowiązków i tak postanowiłem dać jej szansę. Czy więc możemy mówić o spodziewanym rozczarowaniu wynikającym z braku większych zmian w zakresie gameplayu, czy też może Far Cry 5 zaskakuje i jest zdecydowanie bardziej świeży niż moglibyśmy się tego spodziewać? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie oczywiście w naszej recenzji.

Zobacz zdjęcie

W sumie to trudno się dziwić Ubisoftowi, że tak ochoczo kopiuje rozwiązania z Far Cry 3 w kolejnych częściach tej popularnej serii, bo chociaż dwie pierwsze odsłony cieszyły się sporą popularnością i były naprawdę dobrymi grami, to dopiero wypad na rajską wyspę i starcie z zapadającym w pamięć Vaasem sprawiło, że Far Cry wskoczył do pierwszej ligi i zyskał ogromną popularność. Sporych rozmiarów otwarty świat wypełniony ciekawymi aktywnościami, mocny antagonista, swoboda działania, elementy RPG i po prostu dopieszczona rozgrywka - za to tytuł został doceniony przez recenzentów, którzy wystawiali tej grze wysokie oceny (średnia na Metacritic oscyluje w granicach 90%), a gracze licznie rzucili się do sklepów. Kolejne odsłony przynosiły jednak zbyt mało nowości (nawet pomimo tak odmiennego klimatu, jak epoka kamienia łupanego) i czuć było pewne zmęczenie materiałem, wynikające ze zmuszania nas do powtarzania tych samych czynności (odbijanie posterunków, wchodzenie na wieże, itp.). I mówiąc szczerze … Far Cry 5 również w dużym stopniu opiera się na tych schematach, ale przy okazji daje sporo od siebie i zapożycza to co najlepsze od innych serii Ubisoftu, jak Assassin's Creed czy Ghost Recon: Wildlands.

Zobacz zdjęcie

Zacznijmy jednak od początku - studio Ubisoft Montreal postanowiło nie odchodzić od schematu fabularnego typowego dla ostatnich odsłon Far Cry i ponownie wcielimy się w nieco bezosobowego bohatera (lub bohaterkę, ponieważ tym razem otrzymujemy wybór z opcją personalizacji wyglądu protagonisty, choć edytor nie jest nazbyt rozbudowany), który staje naprzeciw "psychola" sprawującego realną władzę w miejscowości, w której toczy się akcja. Tym razem w tę rolę wciela się Joseph Seed, zwany "Ojcem", który pełni rolę przywódcy duchowego kultu znanego jako Projekt Bram Edenu, czyli swoistej sekty bazującej na religii chrześcijańskiej. Nie jest on jednak sam, ponieważ prócz całej masy wyznawców, pomaga mu także rodzina, czyli młodszy brat John Seed (odpowiada za zdobywanie zapasów dla kultu, wykorzystując do tego celu zastraszanie, wiarę i przemoc), starszy brat Jacob Seed (jego zadaniem jest werbowanie i szkolenie nowych członków kultu) oraz przyszywana siostra Faith Seed (ta podtrzymuje wiarę wśród wyznawców i głosi słowo Josepha). Wszystkie te postaci rozpisane się naprawdę ciekawie i zdecydowanie nie brakuje im charakteru.

Zobacz zdjęcie

Co warto podkreślić, o ile w przypadku "Czwórki" można było deweloperowi zarzucić zbyt duże podobieństwo Pagan Mina do Vaasa, tak już Joseph zdecydowanie posiada własny charakter. Co prawda ponownie otrzymujemy za cel charyzmatycznego przywódcę, ale tym razem jest to najgorszy typ fanatyka religijnego, który jest święcie przekonany, że jest boskim wybrańcem. Co jednak ciekawe, Joseph sprawia wrażenie bardziej zrównoważonego na umyśle niż jego poprzednicy i wydaje się też działać w bardziej poukładany i mniej impulsywny sposób niż Vaas i Min. Zarówno on, jak i jego rodzinka - choć każde w rodzeństwa jest zupełnie inne, bo John jest porywczy i brutalny, Jacob poukładany i wyrachowany, jak na typowego wojskowego przystało, a Faith to świetna manipulatorka - to postaci, które zapadają w pamięć i mają, co jest już praktycznie popisową cechą serii.

Nie wszyscy mieszkańcy miejscowości Hope County w stanie Montana poddali się jednak indoktrynacji kultu i gracz staje na czele tworzącego się właśnie ruchu oporu, który uwolnić ma ciemiężoną społeczność. Po tej stronie także nie brakuje wyrazistych bohaterów, którzy pomagać będą nam w walce z "Ojcem" i jego Projektem Bram Edenu. Czeka na nas więc równie pokręcona jak po złej stronie mocy galeria osobliwości - od wojowniczego pastora, przez tajemniczą łowczynię Jess, na niebezpiecznie głupim Hurku kończąc (tej postaci nie mogło zabraknąć w nowym Far Cry). Oczywiście postaci są mocno przerysowane, ale w pozytywnym i charakterystycznym dla Rockstara stylu, przez co wydają się bardziej interesujące i generalnie to one stanowią paliwo dla całej opowieści.

Zobacz zdjęcie

Pozostałe strony artykułu

Copyright © 2012 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.