FrazPC.pl

FiiO F3 i RHA MA650 Wireless - recenzja słuchawek dokanałowych: RHA MA650 Wireless

RHA MA650 Wireless

Na łamach naszego portalu słuchawki od RHA gościliśmy już kilkukrotnie i praktycznie ani razu nie zawiodłem się na produktach tej brytyjskiej firmy. Tym bardziej ciekaw byłem jak wypadnie bezprzewodowy model MA650 (słuchawki te dostępne są także w tańszej przewodowej wersji) .

Zobacz zdjęcie

Tradycyjnie już dla tego producenta, słuchawki zapakowano w bardzo eleganckie białe pudełko z uchylnym wieczkiem, gdzie eksponowany jest sam produkt. Tego typu szczegóły sprawiają, że od razu czujemy, że mamy do czynienia ze sprzętem klasy premium, a nie tanim budżetowym i widać, że RHA uczy się tu od najlepszych (patrz Apple). W środku także czeka na nas szereg atrakcji, czyli kabel USB typu C do ładowania słuchawek, woreczek do przechowywania MA650, element spinający przewody czy wypraska (z gustownego szczotkowanego metalu) z aż 7 dodatkowymi parami tipsów. Wliczając w to domyślnie nałożoną parę i umieszczoną w pudełku osobno otrzymujemy więc 9 kompletów tipsów, po dwie pary standardowych z półprzezroczystego silikonu w rozmiarach S, M i L (wliczając te domyślnie założone), dwie pary tipsów bi-flange (po jednej w rozmiarze S i M) i piankowe końcówki Comply. Szkoda, że producent nie zdecydował się na twarde etui, które znalazło się choćby w modelu MA600, a zabrakło mi także spinki do mocowania kabla do odzieży. Zestaw robi jednak bardzo pozytywne wrażenie, tym bardziej, że dodatki są naprawdę wysokiej jakości (zarówno tipsy, jak i etui).

Zobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

RHA MA650 Wireless nie są w pełni bezprzewodowe, jak np. Gear IconX od Samsunga czy Apple AirPods, ponieważ mamy do czynienia z konstrukcją, gdzie obie słuchawki połączone są ze sobą przewodem. W tym wypadku producent zdecydował się zastosować elastyczny pałąk z silikonu (SecureFlex ), który wygodnie opiera się na naszym karku. Rozwiązanie to ma wiele plusów, ponieważ w przypadku zwykłego przewodu prowadzonego z tyłu naszej szyi ten ma tendencję do haczenia, a często daje też o sobie znać nierównomierne rozłożenie wagi, ponieważ przeważnie moduł z akumulatorem umieszczony jest po jednej ze stron, która jest wyraźnie cięższa i ma tendencję do ciągnięcia słuchawki. Tutaj nie mamy tego typu problemów, ale z drugiej strony pałąk zwiększa ciężar całości i w czasie biegania może obijać się o nasze ciało, co może irytować - z dwojga złego wolę jednak rozwiązanie zastosowane przez RHA.

Zobacz zdjęcie

Brytyjczycy przyzwyczaili nas już do bardzo stylowych słuchawek i nie inaczej jest tym razem. Otrzymujemy więc typową dla tego producenta aerofoniczną konstrukcję kopułek wykonanych z wysokoprocentowego aluminium 6063, na ich zewnętrznej części umieszczono dyskretne logo, a u góry i na dole niewielkie otworki wyrównujące ciśnienie akustyczne. Tulejki są dość krótkie, ale specyficzna budowa korpusów sprawia, że aplikacja w uchu nie stanowi żadnego problemu, a komfort jest naprawdę wysoki - nie zabrakło też siateczek chroniących przed dostawaniem się woskowiny do środka. U dołu wyprowadzono zaś gumowe prowadnice zabezpieczające kabel w newralgicznym miejscu połączenia z obudową. Te krótkie odcinki kabla umieszczono w gumowej osłonce i przyznam szczerze, że sprawiają wrażenie dość wątłych, więc lepiej uważać jak się z nimi obchodzimy. Na przewodzie wyprowadzonym z prawej słuchawki umieszczono także pilot wykonany z aluminium z 3 przyciskami z miękkiego gumowanego tworzywa oraz mikrofonem. Kabel łączy się z walcowatymi elementami stanowiącymi zwieńczenie pałąka z obu stron, a te otrzymały wykończenie z aluminium i oznaczenia producenta. Prawy walec zawiera ponadto port USB typu C, przycisk Power i niewielką diodę informującą nas o pracy sprzętu (ta różnymi kolorami sygnalizuje nam odmienne tryby, np. ładowania czy standardowego użytkowania).   

Zobacz zdjęcie

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

Jakość wykonania stoi zatem na naprawdę wysokim poziomie, ale to już praktycznie norma w przypadku produktów tej firmy. Na pochwałę zasługują zastosowane materiały czy przywiązanie do szczegółów, tj. spasowania elementów (jedyny mankament, który rzuca się w oczy, to linia łączeń na silikonowej opasce). Ergonomia także wypada rewelacyjnie - słuchawki wygodnie leżą w kanałach (warto dobrać odpowiednie tipsy), można je zakładać klasycznie, jak i metodą OTE, a pałąk sprawia, że ciężar rozłożony jest równomiernie (poza tym byłem zaskoczony jak szybko zapominałem, że mam go na szyi). Dodatkowo kopułki zostały namagnesowane, dzięki czemu po wyciągnięciu ich z uszu możemy je połączyć ze sobą, żeby nie "dyndały" osobno na klatce piersiowej.

Zobacz zdjęcie

Warto przy okazji dodać, że MA650 Wireless otrzymały moduł NFC (coś, co ciągle jest rzadkością w słuchawkach Xiaomi), który usprawnia parowanie z urządzeniami mobilnymi. Co więcej, konstrukcja otrzymała certyfikat IPX4, co oznacza, że nie straszny jej pot i przypadkowe zachlapania (z doświadczenia wiem, że i mocniejszy deszcz im nie przeszkadza). Twórcy zadbali nawet o przywoływanych pilotem asystentów głosowych Google Assistant, Siri i Cortana, a wsparcie dla kodeków aptX i AAC gwarantować ma nam jakość dźwięku po Bluetooth na poziomie płyt CD. Poza tym, słuchawki raczą nas przyjemnym kobiecym głosem mówiącym po angielsku i informującym m.in. o stanie baterii czy włączaniu/wyłączaniu sprzętu.

Zobacz zdjęcie

Zanim przejdziemy do jakości dźwięku, pozostała jeszcze kwestia baterii, która jest bardzo istotna dla bezprzewodowych słuchawek. Producent zapewnia, że MA650 Wireless pozwala na 12 godzin nieprzerwanego odtwarzania muzyki i muszę przyznać, że praktyczne testy wykazały, że liczba ta jest bardzo bliska rzeczywistości. Generalnie notowałem raczej wyniki rzędu 9-10 godzin, ale mam tendencję do głośnego słuchania muzyki, a poza tym zdarzało mi się ich używać przy niskich temperaturach. Wydaje się więc, że pół doby jest jak najbardziej realnym do osiągnięcia wynikiem. Ładowanie nie nastręcza zaś większych problemów, ponieważ trwa ok. godziny, a o jego przebiegu informuje nas wspomniana już dioda.

Zobacz zdjęcie

Producent chwali się, że wykonywany na zamówienie przetwornik dynamiczny 380.1 zapewnia zrównoważony, dokładny dźwięk i w gruncie rzeczy można przyznać mu rację. Brzmienie MA650 kojarzy mi się osobiście z podrasowanym strojeniem modelu MA350 - słychać tu lekkie ocieplenie, a wyższe pasma zostały także nieco rozjaśnione i słuchawki nie mają już tak typowego rozrywkowego charakteru. Całość brzmi naturalnie i neutralnie, przez co jest także dość uniwersalna. Co prawda osoby przyzwyczajone do typowego amerykańskiego grania, mogą zarzucać MA650 brak żywiołowości czy wyraźniejszego charakteru, ale mi takie granie odpowiada.

Zobacz zdjęcie

Basy zostały dobrze wyważone i stanowią bardzo dobrą podstawę dla całości brzmienia, nieco je ocieplając. Poza tym nie wychodzą poza swój zakres, są dość miękkie i potrafią uderzyć, kiedy jest taka potrzeba. Średnica jest klarowna i dobrze prezentuje wszelkiego rodzaju wokale czy instrumenty gitarowe, choć słychać, że producent nie silił się na jak największą szczegółowość. Moja jedyna uwaga dotyczy jej górnej granicy, gdzie nie jest już tak gładka i czysta, a dźwięk jest nieco zbyt szybko urywany. Soprany nie zostały wyostrzone jak ma to miejsce w przypadku brzmienia na planie litery V, więc model ten idealnie może nadawać się dla osób, które nie przepadają za tego typu graniem. Poza tym, zostały rozjaśnione i nie odnotowałem tu żadnych sybilantów. Scena jest zaś wyraźnie większa niż w MA350 i choć wciąż nie jest zbyt szeroka, to już głębia i wysokość prezentują się bardzo dobrze. Dzięki temu instrumenty nie wydają się być tak ściśnięte i otrzymały odpowiednie napowietrzenie.

Zobacz zdjęcie

Mikrofon spisywał się w trakcie testów naprawdę przyzwoicie, a izolacja w tym modelu wypada dobrze. Poza tym, nie miałem żadnych problemów z łącznością Bluetooth, zarówno w czasie parowania sprzętu, jak i użytkowania i przerwy w sygnale zdarzają się tu naprawdę rzadko (podczas 2 tygodni codziennego obcowania ze słuchawkami tylko 2 razy przerwał dźwięk w czasie odtwarzania muzyki) i przeważnie są naszą winą (np. oddalamy się od źródła na odległość powyżej 10 metrów i po drodze mamy ściany).

Podsumowując, RHA ponownie nie zawodzi i ich bezprzewodowy model MA650 Wireless dobrze wpisuje się w ofertę brytyjskiego producenta, oferując nam świetną stylistykę, wykonanie na bardzo wysokim poziomie, ergonomiczny design, satysfakcjonującą jakość dźwięku i kilka dodatkowych funkcji, które ułatwiają nam życie (jak choćby wsparcie dla NFC). Co prawda w tej cenie kupić można przewodowe słuchawki, które zagrają lepiej, ale komfort i swoboda jakie zapewnia używanie bezprzewodowych słuchawek potrafi wynagrodzić to z nawiązką, a nie można zapominać także o 3-letniej gwarancji jakiej RHA udziela na swoje produkty. Tym samym MA650 Wireless zasługują na mocną rekomendację.

orientacyjna cena: 399 PLN

Zobacz zdjęcieZobacz zdjęcie

+ jakość wykonania
+ stylowy design
+ komfort użytkowania
+ satysfakcjonującą jakość dźwięku
+ zrównoważone brzmienie
+ wsparcie dla NFC
+ wsparcie dla kodeków aptX i AAC
+ 3 lata gwarancji
 
- średnie tony mogłyby być nieco gładsze
 

Sprzęt do testów dostarczył:

Zobacz zdjęcie

Autor recenzji: Daniel Górecki

Pozostałe strony artykułu

Copyright © 2012 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.